wtorek, 14 października 2014

Rozdział 31

~ Harry ~


- Rose. - wszedłem do pokoju gdzie robiła sobie jakieś jebane mini spa.
- O! Wróciłeś.
- Dlaczego zaniedbujesz CoCo ?
- Nie zaniedbuję, o co ci chodzi? Bawiła się. Nie chciała z opiekunką tej drugiej.
- O to, że jest 17, a ona jest w piżamie. Czyli nie była w przedszkolu !
- No i po co miała być? - poszła do łazienki, ale rozmawiała ze mną przez otwarte drzwi. - Siedzi tu i jest dobrze. Nie będę po nią jeździć, bo mam inne zajęcia.
- Rose do cholery ! Oddawaj karty kredytowe ! Natychmiast !
- No na pewno! - Wziąłem z jej torebki portfel. Wyjąłem karty i wszystkie pieniądze. Zabrałem też klucze od domu i auta.
- Co ty robisz?! - krzyknęła zła stając przede mną. - Nie będziesz mnie izolowal!
- Możecie się zamknąć?! Sorry nie mój dom, ale mała śpi. Dziękuję! - Niall trzasnął drzwiami.
- Albo kochasz mnie i dziecko, albo moje pieniądze. Zaczniesz opiekować się CoCo, odzyskasz wszystko. Nie zaczniesz to nie dostaniesz nawet pensa. Jasne ?
- Nie, nie jasne. Kocham cię i dziecko, ale ona jest na tyle duża że nie musi mieć opiekunki 24/7. Poza tym i tak ze mną nie gada - wzruszyła ramionami.
- Bo nawet nie próbujesz naprawić z nią relacji. Zmywaj to z twarzy, idziemy z dziećmi na spacer.
- Nigdzie nie idę. - prychnęła i zamknęła drzwi. Wszedłem do łazienki kopem otwierając drzwi. Przyparłem ją do ściany. - Nie idziesz ? To się wynoś.
- O nie, Harry. - złapała moją twarz w dłonie. - Tak do mnie nie mów. Nie denerwuj się kochanie. Widocznie miałeś zły dzień.
- Nie próbuj się podlizywać Rose, bo dziecka Ci krzywdzić nie pozwolę. I wiesz co ? Wykupiłem dzisiaj wycieczkę tylko dla nas, ale chyba dam ją Zaynowi bo nie zasłużyłaś, żebym zabrał Cie na Teneryfe. - wiedziałem, że zawsze chciała tam polecieć.
- Harry! - pisnęła. - Nie krzywdzę naszego dziecka. Kotku.
- Udowodnij mi, że CoCo może być przy Tobie szczęśliwa. - wyszedłem zabierając ze sobą nawet jej telefon. Poszedłem do Nadine. Niall z CoCo siedzieli na dywanie. Blondyn ją usypiał, a mała się przyglądała.
- Daj mi ją. - wziąłem malutką na ręce i usypiałem. Kiedy już spała wziąłem ją i CoCo na spacer.
Szła bawiąc się misiem od Rene. Poszliśmy na plac zabaw. Nie spodziewałem się, że zobacze Renesmee z Mikaylą.
- Wyżej ciocia! - krzyczała dziewczynka.
- Ale spadniesz - zaśmiała się.
- Hej.. - podszedłem do niej.
- Cześć - nie spojrzała na mnie, tylko przytuliła CoCo. - Ale masz już długie włosy.
- Dzięki - uśmiechnęła się i poszła do Miki. Brunetka podeszła do wózka.
- Renesmee porozmawiajmy.
- Nie mamy o czym. Cześć córeczko - pocałowała jej czoło.
- Renesmee do cholery zachowaj się jak dorosła kobieta - Odwróciła się do mnie.
- A czy ty zachowujesz się jak dorosły mężczyzna? Czy jak dzieciak z kasą przy kieszeni.
- Nie układało nam się.
- To ty mnie zdradzałeś, oszukiwałeś a na koniec zabrałeś moją córkę. A teraz twoja dziunia - prychnęła. - nie, brak mi słów. A jeśli myślisz, że nie będę walczyć o moją Nadine to się mylisz. Współczuję CoCo że musi mieszkać z podróbką Britney Spears.
- To Ty widziałaś czubek własnego nosa, i miałaś wieczne pretensje Renesmee.
- Słucham?! - dostałem w twarz. - Opiekowałam się twoją córką, którą pokochałam jak własną, w domu zawsze było rodzinnie, potem była Nadine. Nigdy nie myślałam o sobie. Nigdy nawet nie prosiłem cię o pieniądze, na moje zachcianki. Ty chyba nie widzisz co ona robi. Wybacz Harry, ale jesteś po prostu głupi.
- " Nigdy nie ma Cie w domu " i awantury za każdym razem. Wiesz.. w pewnym momencie odechciało mi się wracać.
- A gdzie byłeś wtedy powiedz mi? - ściszyła głos. Kurwa. - Na pewno nie w pracy. I tak, robiłam awantury. bo ja chciałam ciebie, a nie te pieprzone pieniądze. O czekaj, zapomniałam ostatnio oddać - podała mi kartę. - Nie korzystałam, nie przejmuj się.
- Zatrzymaj ją. Przyda Ci się na utrzymanie naszego dziecka. Dogadajmy się jak normalni ludzie bo nie chcę iść do sądu  kolejny raz.
- Pracuję. - oddała. - No to słucham jak ty chcesz się dogadać. Bo ja nie pozwalam, aby Nadine opiekowała się kobieta maltretująca własne dziecko, narkomanka i dziwka.
- Słuchaj to, że jesteś o nią zazdrosna nie daje Ci prawa do ubliżania jej. Nadine będzie spędzała ze mną weekendy.
- Okay - odparłam. - I nie jestem zazdrosna Harry, nie chcę z tobą być bo zrozumiałam jaki jesteś. Głupi i zaślepiony. A nią gardzę. Dzisiaj czwartek. Zabiorę więc Nadine i mam nadzieję, że ty i twoja ...coś tam, nie będziecie źli jak Lou przyjedzie po parę jej rzeczy.
- Jesteś i o tym wiem. Kochasz mnie i oboje o tym wiemy. Tomlinsona nie chce widzieć w moim domu.
- Nie, już nie kocham. Widzisz ja nie chciałam, żeby ona miała jakikolwiek kontakt z małą, a co cię to obchodziło? Nic. Ogarnij się Harry i popatrz co się w okół ciebie dzieje. Przestań być pionkiem w tej głupie grze - i odeszła zabierając dwie dziewczynki.

~Renesmee~

Niall z Louisem pomogli mi z rzeczami. Kochani. Louis rozmawiał o czymś z CoCo, a ta się śmiała. Ja rozmawiałam z Niallem.
- Wciąż jesteś moim przyjacielem prawda? - spytałam cicho.
- Renesmee to oczywiste. Ale wiesz o tym, że.. Rose też jest moją przyjaciółką.
- I tego nie potrafię zrozumieć po tym co zrobiła i jak się zachowuje. Nie, nie jestem zazdrosna - powiedziałam od razu. - Tylko wami pomiata. Mam nadzieję, że dbasz o CoCo. - pocałowałam go w policzek i poszłam do Lou. - Chodź - przytuliłam dziewczynkę i kucnęłam. - Zawsze możesz do mnie zadzwonić i powiedzieć wujkowi albo tacie żeby cię przywiózł tak? Głowa do góry, będzie dobrze.
- Mamo.. a jak ona zniknie to ty wrócisz prawda ? - Zagryzłam wargę. Na pewno tu nie wrócę.
- Nie wiem kochanie. - złapałam ją za ręce. - Kocham cię królewno.
- Ja Ciebie też kocham mamo.. Zrób tak, żeby tatuś się uśmiechał.. - pobiegła do Nialla. Teraz już wiem.. Kocham go. Kocham CoCo. Rose chce grać ? Więc zagram z nią w tą głupią grę.
- Louis, pomożesz mi? - spojrzałam na niego. - Wiem, że pomożesz. Chodź, wszystko ci wytłumaczę - pociągnęłam bruneta do auta. Moje uczucia się nie zmieniły. Kłamałam, ale musiałam udawać.

~ Harry ~

- Hej kochanie ! - Rose powitała mnie szerokim uśmiechem kiedy wszedłem do domu. Jest jakoś lepiej od kiedy zabrałem jej karty. Próbuje dogadać się z małą. Jest dużo lepiej. Nie myśli tylko o sobie.
- Hej skarbie. - pocałowała mnie, wzięła za rękę i poszliśmy do jadalni zjeść obiad. CoCo chyba nie było.
- Wiesz co? Możemy iść na randkę hmm? Mała jest u Nialla. Odbierzemy ją wieczorem.
- Jestem zmęczony kochanie. Wolałbym zostać w domu.
- Dobrze, to zostaniemy, a teraz jedz.
- Sama zrobiłaś ?
- Tak.
- Super. - usiadłem do stołu. Uśmiechnęła się i zjedliśmy obiad. Potem obejrzeliśmy razem film, pijąc wino. Zrobiła mi masaż i zasnąłem naprawdę wykończony. Obudziłem się w nocy, jak była w garderobie i przebierała się w coś do spania.
- Chodź do mnie Rosie.. - mruknąłem czując pożądanie.
- O Harry.. Nie śpisz? - Położyła się do łózka, ale nie przytuliła.
- Nie.. Chodź tutaj.. - przyciągnąłem ją do siebie. Pocałowała mnie w usta.
- Dobranoc.
- Zróbmy to.. - mruknąłem muskając ustami jej szyję.
- Nie Harry..
- Dlaczego ?
- Mam okres.
- Nie masz..
- Mam.
- Miałaś w zeszłym tygodniu.
- Ale mam długo.
- Przed wczoraj mówiłaś, że Ci się skończył. Rose czemu kłamiesz ?
- Jestem zmęczona. Dobranoc - powiedziała w poduszkę.
- Rose.. - Już mi nie odpowiedziała. Leżałem na łóżku przez pół nocy wtulony w jej ciało. Trzymała mnie za rękę podczas snu. Zastanawiałem się czy tak na serio jestem szczęśliwy. Ale czego mi brakowało? Miałem Coco i Rose. Powinienem być. Pocałowałem moją dziewczynę w skroń i usnąłem.

~Rose~

Z CoCo gadałyśmy tylko przy Harrym, inaczej się do mnie nie odzywała. Oj dobra tam. Ważne żeby przy nim było idealnie. Był w pracy, a młoda w przedszkolu gdy ktoś zapukał do drzwi. Renesmee stała w progu.
- Czegoo ?
- Cześć Rose - uśmiechnęła się. - Wiesz, myślę że źle zaczęłyśmy. Masz Harry'ego, ja Nadine i jest dobrze. Nie chcę być z tobą w konflikcie. Możemy porozmawiać?
- Umm.. no. - wpuściłam ją.
- Dzięki - oparła. Poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie. - Naprawdę nie przyszłam tutaj już się kłócić i wyżywać. Między nami zgoda? - uniosła butelkę wina.
- Nie pije.
- Jasne, to też przewidziałam - oo ale to mogę wziąć. Wreszcie... Narkotyki
- Więc.. czego chcesz Renesmee ?
- Pogodzić się - Zaśmiałam się.
- Nie jestem tak głupia jak ty Renesmee. Nie dam się nabrać na Twój nerwowy śmiech.
- Denerwuje się bo na tym mi zależy. Naprawdę nic więcej nie chce.
- Kłamiesz. Próbujesz ze mną grać Renesmee ?
- Nie, bo przegram.
- To oczywiste. - prychnęłam. - Wiesz.. nie potrzebuje przyjaciółki jak ty.
- Ty we wszystkich widzisz wrogów. Niepotrzebnie. Nie każe się przyjaźnić. Pogodzić - wyciągnęła rękę. Poniosło mnie. 

~Harry~

Wróciłem do domu pod wieczór. CoCo była dzisiaj u Rene.
Cieszyłem się na wieczór tylko z Rosie.. 
- Skarbie.. - muskałem jej szyję ustami. Zaśmiała się mając zamknięte oczy. - Czemu się śmiejesz kotku..? - mruczałem całując jej delikatną skórę.
- Harry - uciekła mi. Biegała po domu. Złapałem ją i mocno przytuliłem. Ciągle się śmiała. Otworzyła oczy. - Chodź spróbujesz czegoś. No chodź - ciągnęła mnie na kanapę. Usiadła rozbawiona i wyjęła z kieszeni woreczek z białym proszkiem.
- Rose jak możesz..
- Wiesz jakie to fajne?! Hazz wyluzuj - rozsypała na stolik .
- Wynoś się stąd. Natychmiast. - dmuchnąłem na stolik rozsypując to po całym salonie.
- Ej - zrobiła smutną minę. - Nie umiesz się czasem zabawić kochanie?
- Wypierdalaj !
- Harry! Kochasz mnie i jesteśmy rodziną.
- A ty niby też mnie kochasz, a wolisz ćpać ! Skąd to wzięłaś ?!
- Od Renesmee - uśmiechnęła się. Ta, pff. Rene jest dilerem i ma na to kasę.
Albo Louis pomaga jej się mścić. 
- Zrób mi dobrze Rosie.
- Już mnie kochasz? Ojej.
- Rose nie prowokuj mnie.
- Ideee Harry - Pocałowała mnie. - Wróceee...yyyyy za kilka godzin. Bye - wzięła na palec proszku który został i wyszła.
- I kurwa nie wracaj ! - Nie wiem czy to usłyszała. Wróciła w nocy. Naćpana, pijana, rozbawiona z malinkami na szyi. Nie wybaczę jej tego. Postanowiłem porozmawiać z nią rano, żeby była świadoma tego co mówię. Zeszła na dół. Żałuje. Widzę po niej.
- Cześć Harry. - przytuliła się do moich pleców.
- Odsuń się dziwko.
- Przestań. Trochę przeholowałam. Ale nie zdradziłam.
- Z nami koniec Rose.
- Nie mów tak. Za dużo poświęciłeś aby znów stracić.
- Rose jak ja mam Ci to wybaczyć ? Jak ? - spojrzałem na nią.
- Normalnie. Tak jak zawsze.
- To tym razem będzie inaczej.
- No nie gniewaj się. Jedz do pracy, pójdę po CoCo i porozmawiamy potem.
- Dzisiaj nad ranem był nasz wylot na wakacje. Dokonałaś wyboru Rose. I nie idę do pracy.
- To Idź. Ochłoniesz. - Pocałowała mój policzek. - Wakacje. Trudno. Ważne ze ty jesteś. Idę po młodą - wyszła z domu. Z nudów pojechałem do firmy. Pracownicy stali przy recepcji i oglądali coś na komputerze śmiejąc się. -Dobra Kurwa Styles idzie. - usłyszałem i popatrzyli na mnie. - Cześć szefie.
- Co Was tak bawi ? - podszedłem do nich.
- Nic szefie - sekretarka wyłączała jakiś film na YouTube..
- Pokazuj to w tym momencie bo wszyscy wylecicie !
- Ale. ..Na pewno?
- Już ! - Otworzyła mi filmik na którym Rose tańczy na barze. Pochyla się całując różnych facetów. Później Blake przerzuca ją przez ramię i idą do jakiegoś pomieszczenia ale tam kamera nie poszła za nimi.

21 komentarzy:

  1. ooooo matko jak ja się ciesze że jest nowy rozdział <3 mam nadzieje że Harry będzie chciał wrócić do Rene ale ona mu nie będzie chciała wybaczyć błaaaaagam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohh,, Ja też miałam takie myśli o Rene i Harry'm .
      Bardzo się cieszę że tak szybko dodałaś rozdział ..Klaudyna L myślimy chyba podobnie koniec mojego marudzenie czy tam bazgrania .
      Mam nadzieję że dodasz szybko rozdział ^^
      Pozdrawiam życzę weny :)
      Natalie ^^

      Usuń
  2. Ahahahahha. Jakie świetne... Nareszcie coś fajnego się dzieje. Dobrze tak tej ścierce i Stylesowi ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebistyyyy>3 Jak najszybciej nowy ! Już nie mogę się doczekać.
    PS.Lovciam twój blog <3

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha jaki pech rose !

    OdpowiedzUsuń
  5. Aa i co styles teraz kirwa glupio coo..? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham ten blog. Przez kilka godzin przeczytałam wszystkie rozdziały i nie żałuję :) Świetnie, trzymaj tak dalej! ;*
    ZAPRASZAM DO MNIE: http://best-mistake-harry-styles-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Może Harry wreszcie przejrzy na oczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebiste!! Kocham!!! Czekam na nexta! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. moze w koncu hazz zobaczy jaka jest rose, a rozdzial super:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojaaa Styles musi się w końcu wziąć się w garść i otworzyć oczy i przy okazji nieźle się nakombinować aby Rene mu wybaczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny <3 Czy Rose nie jest przypadkiem po operacji zęby nie mogła mieć dzieci? Bo jezeli tak to raczej okresu mieć nie może ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski..!! ;** Haa i co kurwa Styles dobrze ci tak..!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Brawo Rene!!! Za pomysł oczywiście :) Czekam na nexta.
    xx
    P.S. Dlaczego dzisiaj nie było rozdziału???

    OdpowiedzUsuń